czwartek, 23 sierpnia 2012

ŚWIĄTECZNA GWIAZDA - quilling nie tylko na choinkę

Może trochę nie na czasie,a ale szczęśliwi czasu nie liczą a na datę nikt nie będzie patrzył;)
 
Metoda, którą odkryłam jakiś czas temu i mam zamiar odkrywać dalej. Na pierwszy rzut oka, wydaje się to niezmiernie skomplikowane i misterne ale w rzeczywistości jest bardzo proste i przyjemne w wykonaniu:) 

QUILLING - polega na tworzeniu przestrzennych prac, za pomocą cienkich papierowych pasków, zwiniętych w rulon lub "ślimaka" jak mówią najmłodsi;) 
Zobaczyć i przeczytać więcej można w tym miejscu i jeszcze troszeczkę tu. 

Materiały potrzebne do stworzenia czegoś fajnego za pomocą tej metody są bardzo proste. Za każdym razem takie same a zmienia się jedynie długość pasków i sposób ich zwijania.

Elementy stałe, potrzebne do quillingowania: 
  • Papierowe paski można ciąć samodzielnie, użyć gilotyny czy kupić gotowe. Ich długość i szerokość wpływa na wielkość całego elementu, jaki chcemy wykonać, zatem zależy to tak naprawdę od nas.Jeśli chodzi o papier, może to być tektura zwykła lub karbowana, papier rysunkowy czy techniczny- w zależności od tego, co chcemy osiągnąć. Np., do prac delikatnych i filigranowych, użyjemy papieru cienkiego.
  • Klej - musi być do mocny i dobry. Do nakładania używam zwykłego pędzelka. 
  • Coś, na czym możemy nawinąć paski, tworząc ślimaki, czyli kredka, ołówek, itp. 
_________________________________________________________________-
GWIAZDA; "Mały Artysta" nr 6/2011
 
Na rozgrzewkę coś bardzo aktualnego, świątecznego - coś, co znalazłam w ostatnim numerze "Małego Artysty". Łatwe, proste, bez wielkich nakładów finansowych i czasowych, do zaproponowania starszym przedszkolakom. 

Potrzebne materiały:
  • 12 pasków o dł. 15cm i szer. 1cm, potrzebne do wykonania ramion,
  • 1 pasek na środek - może być o tej samej długości ale wskazany jest troszeczkę dłuższy, aby ślimak miał większą średnicę. 20cm jest ok.

Stopień trudności: bardzo łatwe.

Etapy wykonania:
1. Gwiazdę wykonałam z tektury karbowanej. Przygotuj paski i klej. Na początek skręć 6 pasków w ślimaki i 1 pasek na środek.


2. Wykonaj ramiona. Sklej końce 6 pasków tak, by utworzyć "krople". Wcześniej sklejone ślimaki doklej do kropli.


3. Tak wykonane elementy ułóż w gwiazdę i sklej ze sobą. Prawda, że proste?:)



Można to ozdobić dowolnie, brokatem, przemalować, sprayem. Myślę, że nadaje się tak samo na choinkę jak i do wykonania zwykłej przedszkolnej dekoracji. Gwiazdę wykonałam samodzielnie, myślę, że dla 4-latków jest za trudna, może ktoś spróbuje ze starszakami?;)

Drugie życie wózka

W oczekiwaniu na pierworodnego Juniora nieokreślonej jeszcze płci, postanowiliśmy pomału zacząć zaopatrywać się w rzeczy potrzebne dla tegoż Juniora:D Zaczęliśmy od najdroższych i największych rzeczy - łóżeczka i wózka. O ile łóżeczko udało nam się kupić w baaardzo dobrym stanie, nie wymagającym naszej interwencji to wózek potrzebował drobniutkiego liftingu. 
Jako zupełnie zieloni, jeśli chodzi o wózki i inne gadżety dla dzieci, zaczęłam szukać wśród opinii, firm i dostępnych modeli. Kiedyś był jeden rodzaj wózka, wszyscy byli zadowoleni i nie tracili tyle czasu na poszukiwaniach tego jedynego:D Ale nie o tym.

Wózki nowe, cenowo oscylujące do 1500zł jakością nie przewyższały tych używanych, których cena przekraczała 3 000zł. 3 000 zł za cztery kółka dla dziecka? Na dobrą sprawę za tyle można kupić cztery kółka dla rodziców... O nie! Zdecydowaliśmy się zatem na zakup wózka lepszej firmy, ale używanego.  Padło na Emmaljungę. Ten wózek, po dwójce dzieci, lepiej się prowadził, niż prawie nowy wózek innej firmy. zaczęły się poszukiwania, które zwieńczone zostały wydatkiem rzędu 550zł a dodatkowo dostaliśmy cztery koła zapasowe. Czyż nie super, świetna okazja?:D 
Drobnego odświeżenia wymagały lamówki na okryciu gondoli i budki, były troszeczkę pozdzierane i zamiast czarne były czarno-białe. Wózek zakupiliśmy, a ja nie miałam sprecyzowanego pomysłu, jak sobie z nimi poradzić. Wiedziałam jedynie, że na pewno coś wymyślę. 

Wymyśliłam.
W jednym zdaniu: Obrzucenie lamówki "na okrętkę", czarną muliną. Na całość zużyłam około 5 motków muliny i około trzy, cztery filmy. 

A oto co powstało i jak wyglądało przed i po liftingu;) 
Czasami warto włączyć w ruch szare komórki:D




Szydełkowy kocyk do wózka

Siedzę sobie w domu, igły i nitki się kurzą a ja zdecydowanie za dużo czasu spędzam przed komputerem. To skoro już siedzę całymi dniami, to można zrobić coś innego niż patrzenie w ekran:D

Jestem na etapie kompletowania wyprawki dla Juniora i podobnie tak jak autorka pewnego bloga, postanowiłam pewne sprawy wziąć w swoje ręce;)
Na rynku dostępnych jest bardzo dużo gadżetów dla dzieci, cukierkowo-landrynkowych i pewnie bardzo często niepotrzebnych. No ale, już jak ma się wózek dla dziecka i planuje chodzić z dzieckiem i wózkiem na spacery to wypadałoby coś do tego wózka i dla dziecka mieć. Tylko po co wydawać blisko 100zł na tzw. "pościel do wózka", skoro kłębki nieużyte leżą.
Jakiś czas temu moja Mama zakupiła bardzo fajny koc na taniej odzieży, wzór mi się bardzo spodobał a w zestawieniu z kolorystyką wręcz oczarował. Zaczęłam więc poszukiwania w internecie, jako skarbnicy wiedzy i w końcu znalazłam identyczny wzór, do wykonania na szydełku.

Wzór , dość świeży, można znaleźć na blogu Kropel Parę. Dziękuję:)


WYKONANIE:
Całość posiada takie ułożenie pasków, ponieważ białej włóczki miałam najwięcej a niebieskiej najmniej. Kolorystyka za to bardzo mi odpowiadała, zatem zabrałam się do pracy.
Schemat został troszeczkę zmodyfikowany. Bardziej skupiłam się na szerokości poszczególnych pasków. Kolor ciemnoniebieski przerobiony jest półsłupkami, niezależnie od tego, co wypadało ze schematu.
Gdy skończyłam, poprzeciągałam nitki, które wystawały a całość obrzuciłam również półsłupkami, białą włóczką. W efekcie powstał taki oto kocyk do wózka:



Nie wiem ile kosztują nowe włóczki ale Mama moja, kobieta radząca sobie z życiem - wyszukała myślę fajny i tani sposób, z którego korzystam. Pewnie nie każdemu taka metoda będzie odpowiadała ale może i znajdzie ona grono swoich zwolenników. Mianowicie, jeśli jest potrzebne jakieś coś dla kogoś, zrobione na drutach - sweter, szalik, itp., wyszukuje na taniej odzieży, na wyprzedażach za złotówkę, swetry i rzeczy, które można rozrobić i przerobić na potrzebną rzecz. Oczywiście nie może to być pierwszy lepszy ciuch, tu trzeba zwrócić uwagę na jakość włóczki i jej stan. Przeważnie takie nici są lepszej jakości niż te sklepowe ze średniej półki, są już przerobione - co ogranicza ryzyko rozciągnięcia nowej rzeczy, i mi osobiście lepiej się szydełkuje przerobioną wcześniej włóczką;)
Także tym, którzy nie mają oporów z używaną odzieżą, na prawdę polecam:)

No i stało się... Lifting Time!

Chyba wciągnęłam się w blogowanie, bo postanowiłam troszeczkę rozszerzyć "asortyment" Niebieskiej;)

Tyloma rzeczami się interesuję, tyle mam w głowie i ostatnio trochę więcej wolnego czasu, dlaczego by więc nie skorzystać z formy internetowego dziennika i nie uporządkować trochę pewnych spraw?
Może wtedy będę mniej myśleć w wolnym czasie a bardziej się relaksować:D

Oczywiście staniki pozostaną, jeśli raz się poczuje smak dobrze dobranego biustonosza, ciężko się z tym uczuciem rozstać.

Zatem czas na mały lifting bloga, oby pomyślny:D

wtorek, 21 sierpnia 2012

Ava na lato - Uke

No, i kolejna Ava;)
Pewnie wiele nie napiszę na temat tego stanika, bo tak naprawdę nie ma wiele nowości. No, może to, że ten model jak i poprzedni - Astrae, jakby mniej odcina pachę, są troszeczkę mniej zabudowane. Ale od początku.

                                                                                                                                     

MODEL: Ava Uke, semi - soft, nr 897
CENA: biustonosz - 85zł; Figi - 35zł

TYTUŁEM WSTĘPU:
W tym modelu zakupiłam komplet, biustonosz 70I oraz figi XL. Było to na początku ciąży (teraz jestem w 8 mc.), myślałam że trzeba kupić troszeczkę większe. Jak na razie, rozmiar biustonosza mi się nie zmienił, rzekłabym, że nawet zmniejszył a jeśli chodzi o majtki, to zdecydowanie się zmniejszył ale w XL nie czuję się jak w spadochronie:D Martwiłam się, że miseczka I będzie niedługo za mała, jak na razie nie mogę narzekać.

Kolor kompletu to pudrowy, pastelowy róż z wykończeniem różowym:D Potrzebowałam czegoś pod białe i jasne rzeczy, i miałam wątpliwości, czy nie będzie widać bielizny spod cieńszych tkanin. Zaryzykowałam. Ku mojemu zdziwieniu jest lepszy niż biały. Pewnie Ameryki nie odkryłam ale do tej pory jakoś tak żyłam w stereotypie, że pod jasne i białe rzeczy musi być biała bielizna. Beżowej i cielistej nie lubię, więc skusiłam się na taki kolorek. Nie żałuję:)